| |
|
|
|
|
|
| |
|
||||
![]() |
![]() |
|
|||
|
Dzień Pejzażysty |
|
||||
| |
|||||
| Jedną
z dziwniejszych różnic między kulturą polską, a angielską (amerykańską)
jest ta niepozorna, ujawniająca się podczas tłumaczenia językowego. Landscape
- pejzaż, krajobraz; landskeeper - pejzażysta, ogrodnik, architekt krajobrazu,
itp.
W tradycji
polskiej kultury specjalnie celebruje się sztukę. Często mówi się o Sztuce
przez wielkie S. Pejzażysta to Kapłan Sztuki - artysta malarz. Świątyniami
kultu są muzea, galerie, kolekcje, albumy. Niekiedy nawet kościoły. Nietaktem
byłoby zatem mieszanie przyziemnej profesji ogrodnika do tak wzniosłego
panteonu. A to właśnie zdarzyło się w Anglii I nie jest to li tylko niewytłumaczalne
zjawisko lingwistyczne. Różnica w sposób oczywisty tkwi między krajobrazem
Ich i naszym. Tyle słów żeby powiedzieć, że narodową specjalnością Brytyjczyków jest zadbany krajobraz? Tak, bo i smutek ogarnia kiedy pomyślę, że u nas był on raczej antyspecjalnością. Wojen i komunizmu jest to wina oczywiście. Oj biedna ta nasza Ojczyzna za narody cierpiąca. Ale dosyć! Jeśli patriotyzm jest miłością Ojczyzny, to znaczy, że kochamy Język, Kulturę, Obyczaje, Ludzi (w brew pozorom), no i Ziemię, czyli Krajobraz rodzimy. I jak tu kochać, gdy jest on brzydki? Gdy oryginalnie polskim sposobem oddziałania na pejzaż są ogródki działkowe? Jesteśmy skrzywieni mentalnie tymi nieszczęsnymi ogródkami, chłopskim przeświadczeniem, że ziemia musi rodzić. Szczęście to, czy nie, że nieliczne dzikie zakątki zamknięto w niedotykalne rejony takie jak parki narodowe, krajobrazowe, rezerwaty, czy inne szklane, muzealne gabloty? Sprawa przywrócenia owiec, lub olimpiady w Tatrach sygnalizuje tylko problem. Osobiście z żalem patrzę na przemiany Kampinoskiego Parku Narodowego. Pamiętam wysiedlone wsie, pola i łąki pozalesiane obecnie równo młodnikami z recepturą gatunkową opracowaną przez jakieś instytuty. Prasłowiański bór. Szkoda mi, że nie spotykam już na szlaku (dawnej drodze) wozu z chrustem, baby na rowerze wiozącej bańkę mleka. Żal, że nie przejadę się już nigdy ciuchcią (dwa razy w tygodniu w dni targowe), a najbardziej, że znika pejzaż tak tu typowy: rozległe przestrzenie cudownych łąk w kontrapunkcie do lasów rozległych. Ta harmonia łąki, lasu i człowieka została zastąpiona narzuconym wszędzie, nietykalnym (bo chronionym) lasem. Wolno się poruszać jedynie szlakami. Jeść w przygotowanych do tego wiatach. Regulaminy czytać. Zejście ze szlaku choćby za potrzebą jest karalne. Martwota muzeum plus świeże powietrze.
Myślę, że nie potrafimy żyć z przyrodą. Pogodzić wymogów współczesnego, cywilizowanego życia z wtopieniem się w naturę. Czy wiecie z jakiego dzieła sztuki Amerykanie dumni są bodaj najbardziej? Otóż świętością narodową jest dla nich "Dom nad wodospadem" Franka Lloyda Write'a. Genialne połączenie super nowoczesnego budynku z dzikim pejzażem, no i wodospadem. Wielkość dzieła przejawia się między innymi tym, że tak willa jak i wodospad piękne same w sobie dodatkowo nobilitują się wzajemnie: dom staje się ideałem - marzeniem o zjednoczeniu się z przyrodą, wodospad zyskuje oprawę najpiękniejszego budynku jaki tylko może się przydarzyć wodospadowi. A teraz pytanie: Czy w Polsce byłoby możliwe powstanie domu nad wodospadem? Przenigdy! Wodospadów u nas jak na lekarstwo, a jeżeli to i tak - święty teren zakazany. Wyobrażam sobie jakże słuszny krzyk obrońców przyrody! Tak to już jest: Teoretycznie wielbiąc przyrodę oddzielamy się od niej jakąś żelazno - zieloną kurtyną. Wiek XX już się skończył. Tę cezurę widać w polskim społeczeństwie. Wojny, ideologie, martyrologie bezpowrotnie (oby !) odchodzą. Chcemy się bogacić cieleśnie i duchowo (oby), uczciwie żyć smakując coraz bardziej wyrafinowane przyjemności. I tu wracamy znów do naszego ogrodnika. Być może pojęcie piękna (czy sztuk pięknych) wypaliło się, zostało zamordowane przez autorów "instalacji", podglądaczy łaziennych, ośmieszone wypchanym koniem z kurą na grzbiecie. Może więc to i pora by pejzażystą wreszcie stał się ogrodnik. Aby odgrzebał zardzewiałe pojęcie piękna, harmonii i ze smakiem znowu połączył człowieka z naturą. Abyśmy przed szpetotą otaczającego krajobrazu nie musieli uciekać w góry, czy do innego Narodowego Parku Reglamentacji Przyrody. _____________________________________________________________________________ |
|
||||
|
|
|
||||